Królewski festyn w Jedlni
Było zaiste po królewsku. Na coroczny „Cud Miód” sam król Jagiełło z żoną Jadwigą zawitał. I kto by tam przejmował się deszczem?
Co prawda pogoda zmienna była. Trochę słońca, trochę deszczu i nawet tajemnicza tęcza zawitała do jedleńskich Ogrodów Plebańskich. Ale doprawdy było po królewsku. Bo jak mogło być inaczej? Skoro nasz słodki festyn „Cud Miód” w królewskiej Jedlni się odbywa, to i koronowanych głów zabraknąć nie mogło. Sam król z małżonką przybył, aby należytego szyku i dostojeństwa zadać. A i lud okoliczny się przyłączył, aby we wspólnym orszaku godnie uroczystości rozpocząć. Święta Królowa Jadwiga gdy przed wiekami tu bywała teraz postanowiła osiąść na stałe. Dołączyła do swego męża, który już od 2010 roku bacznym i królewskim okiem spogląda na tę umiłowaną przez siebie, niegdyś puszczańską miejscowość. Z pełnym ceremoniałem odsłonięty został pomnik królowej oraz niezwykle urokliwy skwer jej imieniem nazwany, który w miejscu dawnego wikariatu stanął. A później wszyscy udali się do przykościelnych ogrodów plebańskich, aby hucznie, ale i z rozmysłem szlachetnym świętować. Biesiada to była, że ho ho…
Naszą doroczną słodką ucztę „Cud Miód” rozpoczęła miejscowa orkiestra „Boni Angeli”, czyli znane już wszystkim od wielu lat „dobre anioły”. Później scena niepodzielnie należała do niezwykle urokliwego zespołu folklorystycznego z Publicznej Szkoły Podstawowej w Jaroszkach, „Cyraneczka”. Oni również już od lat zadziwiają swym artystycznym folklorem. Tu było z przytupem. W typowo ludowe rytmy przenieśliśmy się za sprawą miejscowej kapeli „Królewskie Źródła”. Później również było muzycznie, ale też i międzynarodowo. Aż dwukrotnie pojawiły się, bowiem „Mejszagolanki” z Litwy. Ich repertuar, to między innymi tradycyjny folklor, ale i pieśni biesiadne. I cieplutko na sercu się robiło jak w pieśni niósł się ten śpiewny, melodyjny język naszych dawnych Kresów. I warto tu dodać, że miasteczko Mejszagoła, z której „Mejszagolanki” pochodzą także wiele ma wspólnego z królem Jagiełłą. Władca, który Koronę i Litwę połączył tam kościół niczym w Jedlni także budować nakazał.
A dalej znowu było muzycznie. Kapela „Piąty żywioł” czarowała nas lekkimi bluesowymi nitkami. Oczywiście nie mogło zabraknąć „Wiary”, której niekwestionowanym, solistą jest sam proboszcz jedleńskiego kościoła, Janusz Smerda. Przygrywał również miejscowy „Chomicz Band”. A na finał wsłuchiwaliśmy się w energetyczne dźwięki zespołu „Sokół Orchestra”. Było więc trochę jazzu, folku i typowo bałkańskich rytmów.
Organizatorem „Cud Miód” to obok PIK było także: Stowarzyszenie Jedlnia, Parafia św. Mikołaja w Jedlni, Urząd Gminy Pionki.
Honorowy patronat nad wydarzeniem objął Waldemar Trelka – starosta radomski.
Wsparcia finansowego udzielił nam sejmik Mazowsza Kocham Mazowsze.
Bardzo dziękujemy gościom, wystawcom i lokalnym kołom gospodyń.