Ułatwienia dostępu

Skip to main content

O edukacji w dawnych czasach

7 listopada 2025

Jak się człowiek za dużo naczyta, to może zwariować” – taka była powszechna świadomość mieszkańców dawnego powiatu radomskiego dotycząca oświaty.

Pierwsze były szkoły parafialne. Zgodnie z nakazami biskupów ówczesna placówka oświatowa musiała mieć własną siedzibę, a uczył w nich „klecha” chociaż nie był księdzem. Pomagał mu „kantor”, który nauczał śpiewu. Obaj byli całkowicie zależni od miejscowego proboszcza. Pierwsze takie szkoły powstały w Iłży, Wierzbicy i Wsoli. Kształcili się tam jednak tylko nieliczni.

Dziś w Gminna Biblioteka Publiczna w Zakrzewie odbyła się promocja naszej książki „Tablicy nawet nie ma, dzieci na drzwiach piszą…”, której autorem jest dr hab. Sebastian Piątkowski. Publikacja ta jest pierwszą z serii Retrospekcje. Powiat Radomski, które słowem drukowanym będą opowiadać o różnych dziedzinach z życia mieszkańców dawnego Powiat Radomski począwszy od czasów najdawniejszych aż do 1939 roku.

Pewną poprawę przyniosły szkoły elementarne. Opór przed posyłaniem dzieci był jednak ogromny „Mój ojciec nie umiał czytać i pisać, ja nie umiem, moim synom też nie będzie, to potrzebne” – mówili gospodarze, albo „Jak się człowiek za dużo naczyta, to może zwariować”. Trudno było, więc nieść ten „kaganek oświaty” wśród lokalnego społeczeństwa, które na co dzień często straszliwie skonfliktowane, to w tym przypadku zgodnie mówiło, że „najlepsi nauczyciele życia to rodzice i ksiądz”. Na szczęście mimo wielu przeciwności, lokalnych buntów i najczęściej fatalnych warunków lokalowych szkoły elementarne powstawały w kolejnych miejscowościach. W 1870 roku było już 8 placówek w: Iłży, Jastrzębi, Jedlińsku, Przytyku, Skaryszewie, Słupicy i Wierzbicy. Ale np. w Zakrzewie pierwsza szkoła elementarna powstała dopiero w 1915 roku.

Jak te szkoły były potrzebne może świadczyć fakt, że według spisu wójtów, ławników i sołtysów z 1867 roku aż 95% z nich było analfabetami! Obowiązek szkolny w Polsce wprowadzono dopiero w 1918 roku na podstawie dekretu Józefa Piłsudskiego.

 Czy dziś jest lepiej? Listy i cała korespondencja zastąpiona została przez krótkie wiadomości tekstowe na smarfonach. Często, niestety czytamy też bez zrozumienia tekstu – mówił w dość gorzkich słowach autor książki dr hab. Sebastian Piątkowski.

Warto sięgnąć po tę książkę nie tylko z ciekawości historycznej, ale także po to, aby lepiej zrozumieć, jak długą drogę przeszły nasze lokalne społeczności w swoim rozwoju. W czasach, gdy dzieci uczą się w pięknych szkołach, korzystają z nowoczesnych technologii i szerokiego dostępu do wiedzy, ważne jest, by pamiętać o tych, którzy uczyli się w ciasnych izbach, nierzadko pisząc na drzwiach, gdy brakowało tablic.” – pisze z kolei w przedmowie do publikacji o historycznej powiatowej oświacie Waldemar Trelka – starosta radomski.

Książka już trafiła do wszystkich gminnych bibliotek na terenie Powiatu, jest do kupienia w PIK, od kilku dni także w radomskiej księgarni „Sonet”.