O książce w księgarni
12 marca 2026
O tym jak trudno było nieść „kaganek oświaty” wśród lokalnego społeczeństwa na podstawie własnej książki „Tablicy nawet nie ma…” opowiadał dr hab. Sebastian Piątkowski.
Dziś spotkaliśmy się w radomskiej księgarni „ SONET Księgarnia, Żeromskiego 27, aby porozmawiać o dawnej oświacie w Powiat Radomski. Wiadomo, miejsce wypełnione książkami, to idealna przestrzeń do rozmów o słowie pisanym. A była ku temu nie lada okazja, bo wróciliśmy do początków powiatowej oświaty. Na podstawie swojej książki „Tablicy nawet nie ma, dzieci na drzwiach piszą…” o tych niełatwych czasach opowiadał dr hab. Sebastian Piątkowski.
– Kiedyś zastanawiano się po co w ogóle potrzebna jest nauka czytania. Mówiono, że jak ktoś umie czytać i pisać, to w pierwszej kolejności pójdzie do carskiego wojska – tak rozpoczął swą fascynującą opowieść, Sebastian Piątkowski. Ale w swej wypowiedzi nie ograniczał się tylko do zagadnień związanych z nauczaniem w minionych latach. I tak na przykład zdaniem autora sąsiadujący z księgarnią ” Sonet”, pałac Karschów prze wiele lat uważany był za najbardziej okazałą nieruchomość znajdującą się w centrum miasta w całym zaborze rosyjskim. Lokalna ciekawostka, o której zapewne niewielu wiedziało.
Wracając jednak do zagadnień oświatowych, autor przywołał m.in. historię powstania szkoły w Kowali. A łatwo nie było. W 1916 roku potrzebna była tam wojskowa asysta, aby przedstawiciel ówczesnych władz mógł przekonywać miejscową ludność do elementarnego kształcenia.
– Pod groźbą karabinów ówczesna lokalna społeczność zgodziła się na założenie szkoły – mówił dalej S. Piątkowski
Gdy już zdecydowano się na szkołę, to na jej potrzeby przeznaczano zazwyczaj najgorsze chałupy we wsi, które często nie różniły się zbytnio od glinianych lepianek.
Na szczęście, mimo wielu przeciwności, lokalnych buntów i najczęściej fatalnych warunków lokalowych szkoły elementarne powstawały w kolejnych miejscowościach. W 1870 roku było już 8 placówek w: Iłży, Jastrzębi, Jedlińsku, Przytyku, Skaryszewie, Słupicy i Wierzbicy. Ale np. w Zakrzewie pierwsza szkoła elementarna powstała dopiero w 1915 roku. Zdarzały jednocześnie dość zabawne sytuacje. W jednej z miejscowości szkoła była nieczynna w każdy czwartek, bo nauczycielka musiała jechać na targ do Radomia. Rajszula była ważniejsza niż oświata!
Książka „Tablicy nawet nie ma, dzieci na drzwiach piszą…” wydana została nakładem Powiatowego Instytutu Kultury, a na rynku wydawniczym ukazała się w ubiegłym roku. Trafiła do wszystkich bibliotek na terenie powiatu radomskiego. Ciągle można ją kupić m.in. w goszczącej nas dziś księgarni „Sonet” oraz w siedzibie PIK.
Za patronat nad wydarzeniem dziękujemy Waldemar Trelka – starosta radomski.