W Malinowym wiosna!
22 kwietnia 2026
Może jeszcze nie oszałamia wszystkimi barwami, zapachami i jeszcze nie jest to „pożar dziewucha” jak u Leśmiana, ale bez wątpienia już jest. Co z tą wiosną, sprawdzaliśmy dziś w naszym ukochanym ogrodzie – w „Malinowym”. I zaraz też będzie w całym powiecie
.
W leśmianowskim „Malinowym Chruśniaku” jest pięknie o każdej porze roku. Magiczny ogród przy ul. Podzamcze w Iłży i oczywiście PIK, szykujemy się do letnich, niedzielnych wydarzeń artystycznych. Startujemy 28 czerwca koncertem Kwartetu Obsession. Otwarciu letniego sezonu towarzyszyć będzie jeszcze niespodzianka, nazwijmy ją na razie literniczo – sentymentalną
. W lipcu pojazzzujemy razy kilka, a w sierpniu przypomnimy żydowskie rytmy oraz zaprosimy zastęp krasnoludków. Słowem, będzie się działo – jak zawsze ciekawie!
Za to, że kolejny sezon chce spędzać z nami, dziękujemy właścicielowi ogrodu – panu Tadeuszowi Bilskiemu.
A póki co, „Wiosna” Leśmiana. Czekamy na taki jej rzetelny wybuch.
„Takiej wiosny rzetelnej, jaką w swym powiecie
Widział Jędrek Wysmółek – nikt nie widział w świecie!
Poprzez okno karczemne łeb w bezmiar wyraził
I o mało się w durną mgłę nie przeobraził!
Lecz umocnił się w karku i nieco przybladłszy,
Łbem pochwiał dla otuchy, i splunął i patrzy…
Jego własna chałupa wraz z babą i sadem
Odwróciła się nagle nieproszonym zadem.
Wieprz -znajomek, nie większy na pozór od snopa,
Biegnie w skradzionych portkach Magdzinego chłopa.
Ryj mu Lilią zakwita! Czar bije od przodu!
I z wołaniem: „Gdzie Magda?” – pcha się do ogrodu!
Wóz drabiasty, jaskółczej doznając uciechy,
Z okrzykiem: „Co ja robię?” – frunął ponad strzechy.
A wójt w ślad mu się jarzy to modry, to złoty
I zębami przedrzeźnia znikłych kół turkoty.
Wywróconą na opak do rowu ulicą
Mknie Kachna i płonącą powiewa spódnicą.
Wichrzy się i pokłębia i upałem bucha,
Cała w ogniu i szumie! Pożar – nie dziewucha!
Skry miota wedle woli – nie szuka powodu,
I z szeptem: „Moja wina!” – dymi się od spodu!
A Maciej – ten z przeciwka, co to brak mu klepki,
Konno dybie w niebiosy wesoły i krzepki!
Cały w różach i malwach, coraz nieznajomszy
Pyskiem w niebie wydziwia, jakby służył do mszy.
Tuż obok, jak to bywa między błękitami,
Przelatuje siedząco Pan Bóg z aniołami.
A ten wrzeszczy od rzeczy i na koniu pstroku
To skoczy, to zje malwę, to ginie w obłoku!”.